Uprawiam bardzo trudny zawód: BYCIE AŚKIEM :D Trochę Bollywoodu, Kollywoodu i Tollywoodu. Trochę Fotografii na tej MASALI
| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
O autorze
Zakładki:
Blogi nieznajomych
Masala bolly-kolly-tolly
Mój spot i wycięte sceny
Napisz do mnie
Polecam
Strona - W.Rutkowski
Rutkowski obrazy
Varia Blogersi:]
Wywiady mojego autorstwa
Bollywood.pl

More blogs about fotografiebollywoodendja.

środa, 03 lutego 2010
Przeprowadzkowo cz.1
Poparzeni tydzień - wygraliśmy Telekamery! Dziękujemy, że nam pomogliście! :) Jesteście kochani!:*********

Następnie zaczęła się wielka przeprowadzka i trwa do dziś :). I to już nie jest fajnie. Znaczy mam zajefajny pokój. Nic nam nie śmierdzi i ogólnie jest superrr... Ale nerwy, kłótnie i opóźnienie w robocie spowodowało, że teraz wszyscy są źli, zmęczeni, niezadowoleni. A także kombinują na boku o różne sprzęta, zamiany, przemiany...

Dlatego jakoś nie mam weny, żeby opisywać co teraz się dzieje. Bo generalnie dużo się dzieje, a jak wracam do domu to nawet nie pamiętam co się działo bo aż tyle się działo. Jeśli rozumiecie co chcę powiedzieć to dobrze :].

Teraz raz na dzień śmigam do starej firmy po to żeby obrabować magazyn z papieru toaletowego, albo płynu do czyszczenia...
Do nowej firmy będziemy mieć skanowane paluszki, robione zdjęcia do kroniki policyjnej i ogólnie pełen rygor firmowy się zacznie.
A tu mały skrót tego jak przedstawiała się sytuacja z dnia krytycznego.

Pudła w gotowości

Tutaj zawsze były stosy papierów, gazet i ogólnie wierzcie mi nie było widać ani ścian, ani wykładziny, ani biurka :].


Nie zdążyłam przeprowadzić akcji okno. A szkoda, został teraz ponury obraz naszego widoku. Ale na tym drzewku mieliśmy tle przeróżnego ptactwa, że nawet w zimie podwórze tętniło życiem.

Luk na moją byłą cześć.

No i pan którego musiałyśmy zostawić, a który zawsze strzegł naszych wrót.

A teraz zapraszamy na mini opowieść, pt. "Kabel Story":

Tańcował Mario z Gośką.
Gośka pięknie, Mario brzydko.
Gośka cała jak modelki,
Mario plączą się kabelki,


Gośka na przód, Mario bokiem,
Gośka zerka jednym okiem,


Sunie zwinna, zręczna śmigła.
Mario spece: "Czekaj kabelek nie tak się wypina!"



Krzyczy Gośka: "Zbiję gada,
jeśli kabli nie porozkłada!"



Mario musiał więc nabrać ochoty
I zabrał się do roboty.

Na kolanach pracę kończyli,
Ale kable rozłączyli!



:D
Dobra o przeprowadzce jeszcze napiszę... tylko zgram zdjęcia z nowego miejsca pracy :).
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Łyżwiarstwo w rytm Bollywoodu
Zawsze byłam fanką łyżwiarstwa figurowego. Ale teraz transmisje zawodów są o takich porach puszczane w polskiej TV, że wypadłam z rynku i nie wiem teraz kto jest naj...
(Wczoaj w nocy dyskutowaliśmy z Sir Łukaszem, że kiedyś to były wybitne gwiazdy, które się znało. Miały styl, znak firmowy... Teraz wszyscy jeżdżą świetnie, poprawnie technicznie, ale nikt nie ma osobowości. No może powracający PLUSHENKO)

Ale za to w necie dało się wyszperać coś ekstra na bolly fanów.
Jakaś amerykańska para. Przyznam nie wiem czy znana szerszej publiczności, ale zatańczyła do fajowego bolly miksu. Moim zdaniem świetnie im to wyszło :).

M.Davis i C.White z USA


niedziela, 24 stycznia 2010
Majtasy Misi

Dlaczego Misia ma taką minę?


Bo majtki ją uwierają :)

Na razie to pierwsze podejście do majtek i dziecko nie wie co się dzieje. Czy to jakiś zamach na jej swobodę obywatelską? :]


Wg nas majtasy są akurat do jej umaszczenia. Misia jest na czasie.

Tylko sama jakoś jeszcze nie ma do nich przekonania.

sobota, 23 stycznia 2010
Zima w mieście Warszawa

Dzień Dziadka upłynął nam pod znakiem rypania w brydża z Panem i Władcą oraz OchEwką.

Zrobiliśmy ciasto, opędzlowaliśmy wino i koło 2 w nocy zakończyliśmy wystrzałową zabawę :].

Dziś wybraliśmy się po raz enty do Ery, żeby jak zwykle nic nie załatwić. Ale przynajmniej zabrałam aparat. Oj zima mroźna ,oblodzona i rześka. Oto parę fot.

Marna nowa wiata...

Stary zimny tramwaj :)

Jak się robi chmury...

Kolorowo u nas na Jelonkach :)

Rok szopenowski, a to prawie jak klawisze.

Samotny lodek

Zwis chyba ozdobny...

Ciekawe jak to powstało:

Albo to:

Parujemy :)

Pozujemy:*

I poznajemy, Sir Łukasz na tropie hitów.

Byliśmy jak te dwa gołąbki :)

A teraz wariacje na temat Pałacu Kultury:

Moje ulubione zdjęcie:

Znak czasów...

I Złote t...

Moje ulubione foto:

c.d.n.

piątek, 22 stycznia 2010
Misia Panda
Misia 20 stycznia skończyła 10 miesięcy. Dostała cieczki i wygląda jak dorosły pies :). Jest masywniejsza. Ale cały czas zachowuje się jak szczeniak z ADHD :D

Kilka aktualnych zdjęć by Q.
Tylko nie patrzcie jaki jakiś zapylony mam dywan. Aż sama się dziwę, że tak strasznie wyszedł :].







Żenua "Majka"

Myślałam, że już po intymnych poradach w Bravo, typu - pocałowałam się z chłopakiem czy jestem w ciąży!? Nic mnie nie zdziwi, a jednak.

Ostatnio ruszył w telewizji serial "Majka".

Sceneria krakowska, główna bohaterka jest fotografką...  No niby można oglądać. Ale jak przeczytałam o fabułę to najpierw padłam z przerażenia, a potem ze śmiechu.

Majka idzie na cytologie, ale pielęgniarka się myli i przeprowadza inseminację, czyli zapłodnienie in vitro! I dziewczyna zachodzi w ciążę! Od tak!

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Ja nie wiem co za kretyn to napisał, a potem ktoś to zaakceptował i nakręcił!???????????????? Ale chyba musiał być to facet.

Przeczytałam artykuł w Dzienniku, jaki to może mieć wpływ na ludzi, którzy to oglądają. 

- „Super Express” podzielił się z czytelnikami obawą, że fabuła „Majki” może zniechęcić kobiety do wykonywania badań cytologicznych. Przypomnijmy o co chodzi: główna bohaterka serialu poszła do ginekologa, by zrobić cytologię. Jednak w wyniku błędu pielęgniarki zamiast standardowego badania doszło do inseminacji, czyli sztucznego zapłodnienia. W efekcie Majka jest w ciąży.

Badanie cytologiczne trwa ono kilka minut i jest bezbolesne. Pozwala ono wykryć raka szyjki macicy, oraz wszelkie stany przednowotworowe. Badanie jest finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a w przypadku leczenia prywatnego kosztuje 30 – 40 zł. Mimo to bardzo mało kobiet je robi. Powody? Brak czasu, pieniędzy, dobry stan zdrowia – pretekstów jest wiele. Czyżby absurdalna fabuła „Majki” miała być kolejnym?

Wydawało się, że wątek zapłodnienia bohaterki serialu można przyjąć tylko dlatego, że coś równie niedorzecznego jak zapłodnienie podczas cytologii może być traktowane wyłącznie jako żart. Podobno TVN nie mógł zmienić początku serialu – zabraniała tego licencja, na której powstał serial. Czy obawy o to, że po emisji serialu młode dziewczyny będą obawiały się robić cytologię są zasadne? Można tylko mieć nadzieję, że istnieją pewne granice bezkrytycznego przyjmowania do wiadomości tego, co widzimy w telewizji.


Masakra. Jeśli wiedzą, że taki jest format to ja bym tego serialu nie kupowała. Przecież to jakaś żenua!
Mam nadzieję, że te 2,5 miliona ludzi, które to ogląda, to tylko po to żeby się przekonać jakie to jest głupie!
czwartek, 21 stycznia 2010
Ja wysiadam...
Niech ktoś zatrzyma świat ja wysiadam...

Chciałabym to zrobić, a nie mogę. Nie wiem co jest, ale cierpię na chroniczny brak chęci... entuzjazmu... Jak taka płonąca się świeczka, ale tak ledwo ledwo, co za chwile skończy jej się knot.

Może to ten mróz? Ale ja lubię zimę i śnieg tylko, że ciągle mi zimno. W pracy mi zimno, w domu mi zimno, w łóżku też mi zimno. Syberia jakaś czy co.
Z fajnych rzeczy to Misia dostała cieczkę... Z niefajnych rzeczy, że plami po całym domu.

Nic nie pisze, bo dzień zlewa mi się z dniem. nie pamiętam już co się wydarzyło, co było w tym miłe. O Jinga zrobiła najazd na Warszawę :) i byłam z własnej woli na polskim filmie pt. "Wszystko co kocham". Może być, ale to lary fary o niczym. Tak, tam gra Olga Frycz i to ona u Wojewódzkiego powiedziała, że stan wojenny był w 89 roku. No cóż... Gra w filmie o stanie wojennym i zapomniała kiedy on był. Nic dziwnego, że nie dostała się do teatralnej.

Miałam iść na "Ciacho", żeby wesprzeć "Orkiestrę Świątecznej pomocy" (podobno od każdego biletu jakiś procent idzie na ten szczytny cel), ale po przeczytaniu opinii w stylu:


Witam, dziś byłem na przedpremierowym pokazie polskiego filmu - komedii "Ciacho" W pierwszych minutach filmu jeden z głównych aktorów umieszcza sobie w ODBYCIE PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY i prosi swoją dziewczynę aby tam się "pobawiła". Gdy wyciąga go stamtąd oświadcza się - bo tak sobie wymyślił zaręczyny. To dopiero początek tej "przezabawnej" komedii. Jeśli ten rodzaj dowcipu Wam odpowiada - kina zapraszają.

Albo
Inny "znakomity gag" z tego filmu:

jeden z aktorów grający nieudacznika utytłał się w psich odchodach -
Scena "majstersztyk" sztuki filmowej - i taki usmarowany ekskrementami
idzie się witać " na misiaka "z dziewczyną....
Jak sądzę reżyser + cała ekipa filmowa oczekują w tym momencie salw
śmiechu na widowni..

stwierdziłam, że jednak ten film nie jest dla mnie. I nawet karmelowy popcorn by nie pomógł. 
 
I jakoś się kręci... choć jak widać  z trudem. Mam nadziej, że po weekendzie będzie jakoś lepiej nastawiona do życia. Przecież mój horoskop chiński na 2010 mówi, że będzie zajebisty dla mnie. Czyżby początki zawsze bywały trudne?
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Same gwiazdy

Wiedziałam, że po moim kierunku z roku będzie wiele gwiazd, ale... żeby od razu w na różnych frontach być sławnym.

- Krzysztof Skórzyński, dziennikarz TVN24, został oskarżony przez krakowską prokuraturę o ujawnienie treści zeznań świadka, który brał udział w postępowaniu prokuratury w Rzeszowie.

Krzysiek akurat studiów nie skończył, bo kariera przede wszystkim, ale tak czy siak. Ciekawe komu się obrywa za jego nerwy. Bo to nerwowy człowiek jest.
Link do całego tekstu.

A jeszcze sobie poszperałam w necie i ilu znajomych znalazłam na portalu / społeczności goldenline.pl
A jakie piękne CV każdy tam ma, aż mi łyso :).

Powiedzcie czy zapisanie się do tego zacnego portalu/ społeczności coś daje? Czy tak samo jak - pracuj.pl (i innych takich), czyli nic...
Na szczęście nie szukam, ale lepiej się orientować. Pierwsza zasada naszego wydziału :D
Właśnie, może w końcu odbiorę Dyplom. Hmmmmmmm
niedziela, 10 stycznia 2010
Gdy Q nachodzi wena...

Rzecz o odśnieżaniu, czyli na czasie :). A gdy Sir Łukasza wena najdzie to wierszem palnie:

Zakopani

Za oknem nawiało śniegu

I zaspy są aż po szyje

Tak wielkich białych połaci

Nie widziałem odkąd żyję

I wtedy padło to hasło

Joasia wydała je żwawo

Trzeba iść po odśnieżać

No chodź będzie klawo


A zaspy wiedzieć musicie

Wysokie są na dwa metry

Wyszliśmy jednak z odwagą

Każde ubrane w dwa swetry

I każde łopatę w łapie

Do śniegu miało plastikową

Żeby mieć czym odśnieżać

Ja starą, Joasia nową


Ścieżka prosto do furtki

To łatwe było zadanie

Godzin dwie tuż przed nami

Sąsiad odśnieżyć miał w planie

I plan swój był wykonał

Przez co nam pozostało

Zgarnąć tylko śnieżek

Co przez ten czas napadało


Potem zaczęły się schody

Rycie w zaspach na tyły

Wyszarpaną drogę w zaspach

Ślady mej krwi zaznaczyły

Dotarłem jednak już wkrótce

Ryjąc aż do tarasu

Choć kłamał tu nie będę

Zajęło to trochę czasu


Joasia dymała z łopatą

Przed bramą mając zadanie

By się nikt nie wyrąbał

Chcąc od nas odszkodowanie

I skuła lód na chodniku

Ryjąc do gołej ziemi

I teraz jest zamiast śniegu

Przed domem pas zieleni


Za chwilę Puchar Afryki

Zaczną Angola z Mali

Pora więc już na finał

Byśmy go zaśpiewali

Nie pomógł nam Wolverine

Ani żaden z superbohaterów

Sami odśnieżyliśmy

W świetle jupiterów...

Z życia wzięte :D.

No Sir Łukasz się popisał to ja też:

Trzecia część wywiadu z Jackiem Lenartowiczem.

i

Ostatnia, któraś tam część wywiadu z Agnieszką Wagner, tą od golizn wszelakich :].

Mnada(Rynkowo)
Mało kiedy jest mnie coś w stanie zdenerwować. No może Sir Łukasz wywala we mnie takie coś, że w ułamku sekundy z happy girl zamieniam się w zołzę :].

No, ale w tygodniu zeźliłam się nie nie żarty na babę z pobliskiego sklepiku pracowego. Pani Teresa, jak to pani sklepikowa jest słodziutka dla klienteli. Pitoli coś od rana jak człowiek nie ma ochoty gęby otwierać. Gada niby do siebie, a jednak do tych co kupują.
Kochaniutka, złociutka, królowo, co chcesz rybko itp.
Ok przeżyłam, przyzwyczaiłam się. Ale jednej rzeczy u takich cwaniur nie lubię. Jak robią mnie i innych stałych klientów w dupę!

Sprowadziła mandarynki. W smaku genialne, soczyste słodkie, bez pestek. Cena 7 zł za kg.

Myślę sobie drogie, ale jak takie dobre no to co tam, raz na jakiś cza można sobie pozwolić. Ale siedem było w poniedziałek czyli 4 stycznia. 5 stycznia było już 8 zł za kg. A 6 stycznia już 11 zł za kilogram! Towar ten sam, nic nie dowoziła, wyczuła tylko, że cała firma przychodzi po te mandarynki.

Kiedy podałam mi cenę po zważeniu i wręczaniu towaru to się zapytałam - co tak z dnia na dzień drożeją, a ta mi z głupim uśmiechem, że jest Nowy Rok i wszystko zdrożało. Ja na to, że Nowy Rok był w poniedziałek. A ta nic.

No kureeeewa! Do tej pory NIE MOGĘ PRZEŻYĆ. Później się dowiedziałam, że ten babsztyl tak zawsze robi. Jak tylko jakiś towar zaczyna dobrze schodzić to cena idzie masakrycznie w górę.

Nie spocznę jak cała firma przestanie u niej kupować! Ole!
No chyba że mi przejdzie, ale na razie nie zanosi się :]. Mi starsza jestem tym bardziej zacięta! ;]
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 101