O autorze
Zakładki:
Blogi nieznajomych
Masala bolly-kolly-tolly
Mój spot i wycięte sceny
Napisz do mnie
Polecam
Strony Q i PiW-a
Varia Blogersi:]
Wywiady mojego autorstwa
Tagi
|
niedziela, 01 stycznia 2012
Podsumowanie i postanowienia
Rok 2011 Aśka Wakacje – koniecznie muszę gdzieś w końcu wyjechać, bo przez ponad 3 lata nie byłam nigdzie poza Ogrodzieńcem, Mławą, Szwecją, Gdynią i Krakowem oraz Wrocławiem. Znowu marzą mi się Indie. Trzymać się dalej diety, jeszcze z 9 kilo i będę laska. Więcej jeździć na rowerze. Nie przejmować się tak wszystkim, bo się wykończę psychicznie, czyli więcej luzu! Muszę się też przygotować magiczną 30! Wpis dla Q - obiecuje być lepsza dla Q :* Życzyłabym sobie też już żadnych rewolucyjnych zmian, a jeśli już to tylko na lepsze! Dziękuję wszystkim, którzy są zawsze ze mną w każdej chwili mojego życia. Tym, którzy wierzą we mnie, często bardziej niż ja sama. Za każde słowa otuchy, pomoc i ciepły uśmiech, bez Was nie dałabym rady! Do zobaczeni/usłyszenia w 2012!
piątek, 08 kwietnia 2011
Bazyl wita
Cześć nazywam się Bazyl. 20 kwietnia skończę 6 miesięcy i mieszkam w Warszawie.
Co myślę, o czym marze i co u mnie słychać możecie przeczytać na:
niedziela, 06 lutego 2011
Jak herbata
Po bankietach, premierach i innych ważnych wyjściach, przyszedł czas na bal dla dzieci :). Efekt poniżej:
Stałam się chyba niedzielnym blogerem. W ciągu tygodnia nie mam czasu albo mi się nie chce. Poza tym to był ciężki tydzień. Np. dowiedziałam się, po ponad 3 latach związku, że Sir Łukasz nie lubi stóp. Teraz kumam czemu nie podobają mu się żadne z moich odkrytych butów na lato. Ciężka sprawa, bo uważam, że co jak co ale stopy to mam ładne, zgrabna i wymiarowe... a tu taki policzek. Nic to przynajmniej zęby mam fajne. Byłam na zdejmowaniu kamienia, piaskowaniu, fluorowaniu i teraz tak fajnie się błyszczą. Znowu namawiano mnie na aparat, ale już jestem chyba na to za stara. Poza tym wywalić kupę kasy na aparat, a potem 2 lata płacić po 200 zł miesięcznie za wizyty. Specjalnie czyścić, nie można jeść wszystkiego i czasem się sepleni... I jeszcze nie wiadomo czy kolejnych zębów nie trzeba by usunąć. Oj minusy przysłaniają plusy. Teraz jestem przynajmniej charakterystyczna :), a nie jak ten Hollywood wszystkie uśmiechy takie same. W tym tygodniu dowiedziałam się też, a raczej wniknęło to z moich wahań humoru, że jestem dla Sir Łukasza jak herbata. A on nie zaprzeczył! Wiecie o co mi chodzi. Kobieta może być dla faceta jak szampan albo jako wino, no jeszcze piwo ujdzie... A jak jestem jak zwykła nudna herbata. Masakra! Sir twierdzi, że to nadinterpretacja, ale ja wiem swoje :]. Ale dość tych wywodów egzystencjalnych. Życzę Wam miłej niedzieli :) i reszty tygodnia.
niedziela, 30 stycznia 2011
Nudna
Ale nudna niedziela. Nic się nie dzieje. Wstałam o 12, zrobiłam coś co obiecałam rodzinie napisać. I jakoś zleciało. Potem obiad, kawa jedna druga i już wieczór. Nie lubię kiedy czas przełazi mi tak przez place. A jutro poniedziałek i dopiero będzie mi będzie tęskno za nudną niedzielą :]. Zna ktoś tanią korporację taksówkową w Warszawie? Bo co bierzemy z Q taksę w nocy to za każdym razem inaczej płacimy. Za tę samą odległość. około 12km z Centrala do domu - raz 60 zł , wczoraj tylko 37 zł, kiedyś 45... Zawsze łapiemy pierwszą stojącą na oczach, ale może lepiej mieć jakąś stałą korporację...
sobota, 29 stycznia 2011
Co tam nowego
Tak na szybko: Po krótki romansie z kolorem blond, znów jestem brunetką. Ciągle nie mogłam dojść do koloru al'a Agata Młynarska, który jakoś wpił mi się w czerep, że chce taki mieć. Dlatego teraz znów eksperymentuje z rożnymi odcieniami czekoladowo-blondowych. Dziś bankiet firmowy co mnie zmobilizowało, żeby zrobić sobie paznokcie u specjalistki. Jestem super zadowolona z efektu. Taki ładny kształt paznokcia mi zrobiła i kolor malinowy położyła. Nie mogę się napatrzeć jak ładnie moje dłonie wyglądają. Szkoda, że ja tak nie potrafię sama sobie zrobić. Sir Łukasz poślizgnął się i wywalił się grzbietem na schody, dlatego musieliśmy zrezygnować z Romy, bo bidok nie wysiedziałby tyle w teatrze mając wielkiego napuchniętego siniaka na 1/3 pleców. Dziś na bankiecie też nie potańczymy, za to może po brylujemy w towarzystwie :). Kto wie...
Postanowiłam zrobić sobie badania i uwaga - zrobiłam je. W sumie wszystko ok. Jakiś jeden cholesterol mam tak przy granicy, ale nie wiem czy ten dobry czy zły. I nie wiem co to oznacza ale wysoki opad mam. Jakoś 20, a granica to 10. Kuma ktoś o co w tym biega? Bo do lekarza z tymi wynikami pójdę pewnie na miesiąc jak dobrze pójdzie :). Nadal chandryczę się z sądami, skarbówką i brakiem czasu lub sennością. Ale damy radę! Z filmów polecam "Jak zostać królem" - bardzo dobry i nie tylko dlatego, że gra tam mój ulubiony angielski aktor :). "Let me in" - klimatyczny o wampirach. "Och, Karol 2" - bo polski i dobry :).
sobota, 15 stycznia 2011
Postanowienia na 2011
Postanowienie noworoczne jakoś się rozpłynęły w czeluściach mojego mózgu. Tyle ich miałam w 2010, a ja nastała 2011 to już sama nie wiem. A poza tym czas płynie strasznie szybko. Dopiero co były święta, a już jest płowa stycznia. Moim życzeniem na pewno było więcej wyjść do teatru i to się spełniło już w styczniu. Persona. Marilyn w Dramatycznym (jak rzekł Marcin oraz Q - lubię takie egzystencjalne pierd... o niczym :) - zaliczona, teraz czekamy na Nędzników w Romie. I co tu życzyć jak samo się spełnia... Na pewno chciałabym więcej książek czytać. Jak przychodzę do domu to mam tak wzrok zmęczony od kompa, albo siadam do kompa i nie ma kiedy. W tramwaju czytam pracowe rzeczy i tak koło się zamyka. Dobrze by było bardziej zadbać o siebie. Jakieś okresowe badania zaliczyć, jakieś zajęcia sportowe, bo taka ostatnio nieruchawa jestem, że hej. Raz na jakiś czas pójść potańczyć, bo kapcanieję! Muszę w końcu kupić rower miejski i w ładne wieczory popedałować. Nie jeść na noc, choć to będzie trudne do osiągnięcia. Mniej się denerwować i szybciej się koncentrować oraz nie szukać dziury w całym. Robić więcej różnorodnych wywiadów. Więcej się promować bo nic samo się nie zrobi. Może w końcu jakaś podróż? Już tyle czasu nigdzie nie byłam... Nic tylko zazdroszczę innym urlopów, podróży. Choć jak urlop to nie remont. A to też bym chciała w domu przeprowadzić. Ale im dłużej myślę o remoncie to chyba nie stać mnie na niego. Malowanie, skrobanie ścian, tapety... i cała łazienka... Ech. No ale małym kroczkami. Jak drzwi zrobiliśmy to i może remont i zasłony i karnisze iii iii iii :) Na razie trzeba naprawić kapiący kran! Postanawiam też pisać częściej bloga i oglądać więcej bolly/tolly/kolly. To chyba na tyle życzeń na 2011. No może jeszcze pieska w domu bym chciała, ale to nie ode mnie zależy. A na razie leniwa piżamowa sobota w serdaku z bananem , czyli starych przyzwyczajeń nie zmieniam ;]
środa, 29 grudnia 2010
Wierność jest nudna :)
Niedługo, bo 21 stycznia w kinach "Och, Karol2"! :) Teledysk promujący jest już teraz:
wtorek, 28 grudnia 2010
Podsumowanie 2010
Mix dokonań i zdarzeń 2010 roku Wyszły mi kotlety mielone i już nie rozwalają się na patelni Byłam na rekordowej ilości ślubów i wesel Byłam świadkową Wyrwałam ząb Uszyłam coś pierwszy raz u krawcowej Mamy super robota w domu do mieszania miksowania, mielenia i innych rzeczy :) Zrobiliśmy drzwi! Dwie sztuki Przefarbowałam się na blond Zmieniałam 2 razy pokój pracowniczy Podcięliśmy orzecha tak o ½ drzewa Pozbyliśmy się róż i zasialiśmy tam trawę Załataliśmy dziurę w kuchni, zamalowaliśmy zaciek w łazience Urodziły nam się cztery prześliczne buldożki francuskie Byłam może ze 2 razy chora Zaprzyjaźniłam się z Facebookiem Zaczęłam grać w Farmville i mam już 45 poziom :) Przeżyłam kolejny zlot M jak Miłość Napisałam mnóstwo tekstów i tekścików, wymyśliłam morze konkursów, ale i tak dumna jestem najbardziej z wywiadów! Kupiłam torebkę – w końcu; ale jednak testu na podobanie mi się przez dłuższy czas nie zdała, dlatego szukam dalej idealnej torebki dla mnie Zakochałam się Paulu, „jasnowidzącej” ośmiornicy. Tylko dzięki niej przeżyłam Mundial Porządnie zaszalałam na imprezie 20 razy byłam na zamku Ogrodzieńcu Dostałam pierwszego w życiu storczyka :) na urodziny Nauczyłam się robić torty Nauczyłam się robić bitki i babeczki Kupiliśmy biurko :) Byłam w teatrze 2x Przygotowaliśmy wigilię w domu „U Szwejka” zjadłam płonącą szpadę Miałam poważny kryzys z bollywood.pl Po raz n-ty robiliśmy stronę ojca Głównie słuchałam radia Roxy Byłam fanką szoofla.pl, ale padła :( Polubiłam w końcu jakiś serial – Castle Wyhodowałam kwiatki w doniczkach na tarasie Jak zwykle to co miałam do zrobienia odkładałam na później Kupiliśmy karmik dla ptaków Wzięłam udział w pracowych zakładach piłkarskich Podłożyłam głos pod grę komputerowa dla PiW-a Q wkurzał mnie średnio 1,5 raza na dzień Ja wkurzałam Q tak 3,5 raza na dzień Byłam dwa razy w Mławie Świetnie bawiłam się na Tollywoodzie w kinie Przeczytałam ze 4 książki (wiem mało, ale ogólnie dużo czytam w pracy innych rzeczy) Zmieniałam telefon na Sony Ericsson Zylo – beznadziejny Przekonałam się do cyfrowego dyktafonu i pożegnałam mojego taśmowego na zawsze Doczekałam się zmiany komputera w pracy na lepszy Kupiłam w tym roku z 7 par butów – to jakiś rekord jak na mnie Napisałam stosy pism do sądu w różnych sprawach rodzinnych i końca nie widać Poznałam dalszą cześć rodziny z Wrocławia w tym przyszłą mistrzynię olimpijską w wioślarstwie– kuzynkę Ludmiłę. Jak sobie jeszcze coś przypomnę to dorzucę. A w Sylwestra opublikuję postanowienia. Podobno trzeba je właśnie obwieścić światu, aby się spełniły! p.s. aaa no i zebrałam tony nakrętek plastikowych po napojach na wózki inwalidzkie oraz operacje. I będę zbierać dalej. Udało mi się usmażyć rybę - Morszczuka konkretnie, innych niestety nie. Nadal wychodzi mi zupa rybna z mrożonek, a ze świeżych sporo ryby się marnuje gdy ściągam skórę.
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Poświątecznie
Po świętach, ale co tam :) Błyszcząca choinka. Zasiadła rodzinka. Gotuje się szynka. Nie mamy pingwinka!! Upadła choinka. Spaliła się szynka. Zatruta rodzinka. Wciąż nie ma pingwinka!!
czwartek, 23 grudnia 2010
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||